Powrót

Otóż chodzi cos za mną i mówi "napisz cos, napisz coś". A ponieważ konkretnych pomysłów chwilowo nie miałam, postanowiłam napisać kolejny rozdział. Przyjemnego czytania i chętnego komentowania:).
......................................................................................................... Czasem zdarzają się rzeczy, które są naprawdę gorzkie. I, co najgorsze, wcale nie ranią – są po prostu gorzkie. A uświadomienie sobie po raz kolejny w życiu, że nie jest się kochanym przez własnego ojca jest jedną z takich rzeczy. I zawsze pozostawia po sobie wypełniający całe serce żal pełen złości. Nie, Dracona nie raniło to, co się działo. On o tym wiedział już od dawna i choć to niepojęte – przyzwyczaił się. To było zupełnie naturalne, tak było zawsze. Wiedział o tym tak samo jak o tym, że nazywał się Malfoy. Tylko czasem klął na to nazwisko. Ale zazwyczaj starał się rozumieć reguły rządzące jego światem i prawie zawsze mu się udawało. To było tak świetnie gorzkie. Tak czarująco okrutne. Tak wspaniale nieznośne. Ale ostatecznie było do przeżycia. I nigdy żaden Potter nie będzie o tym wiedział. Ani żadna Granger.
.........................................................................................................
Hermiona spuściła głowę. Stała właśnie w gabinecie Dumbledora. Jasne promienie słońca wpadały przez okno, ale ona była już daleka od tej cudownej beztroski, która opanowała ją tego ranka, gdy obudziła się i przypomniała sobie, że nie jest morderczynią. Wręcz przeciwnie – czuła się przytłoczona, tak jakby wszystkie ściany napierały na nią. Albo raczej – napierały na jej serce. Tak bardzo się wczoraj bała, tak płakała. I równocześnie wiedziała, że to jej nigdy nie usprawiedliwi.
- Panno Granger – łagodny głos napływał jakby z oddali – Chyba rozumie pani, że będzie pani musiała odpowiedzieć przed Ministerstwem Magii.
- Owszem – odpowiedziała głucho – A szkoła?
- Szkoła? – dyrektor uniósł zdziwiony brwi.
- Czy zostanę wyrzucona?
- Do czasu, aż odbędzie się przesłuchanie nikt nie wywiera na mnie żadnego nacisku, a ja postanowiłem nie działać na razie w tej sprawie.
- Dziękuję.
- Nie dziękuj za wcześnie. Sytuacja wygląda nieciekawie. Chyba sama rozumiesz, że pan Malfoy jest bardzo cenionym pracownikiem ministerstwa, a jego znajomości są szerokie…zbyt szerokie.
Dziewczyna zastanawiała się, czy czarodziej mówi sam do siebie, do niej, czy do portretów. Wpatrzony w nie, zachowywał się, jakby w ogóle nie dostrzegał jej obecności.
- Co mogę zrobić?
Westchnął.
- Obawiam się panno Granger, że niewiele. Chociaż…
- Chociaż…? – podchwyciła.
.........................................................................................................
W nieokreślonej czasoprzestrzeni znajduje się niezwykła budowla. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła góra, lecz jest parę ludzi na świecie, którzy mogą zobaczyć, z czego naprawdę jest stworzona. A jest to po prostu szkło, najczystsze, przejrzyste szkło. Przez szklane ściany można zobaczyć szklane korytarze, szklane komnaty i szklane meble. W samym jej środku stoi czerwona, szklana kanapa zarzucona żółtymi, szklanymi poduszkami, a na nich leży mała dziewczynka. Ubrana jest w zbyt dużą suknię ze złotogłowiu, która wygląda na niej jak najdroższy na świecie worek. Włosy ma poskręcane w loki, loczki, pukle i fale, a oczy jej nie otwierają się nigdy. W rękach trzyma książkę. Na szklanej okładce poruszają się szklane postacie, lecz nie można jej czytać, bowiem przez jedną literę widać drugą, przez drugą trzecią, i tak dalej, ile ich jest. Palce dziewczynki krążą po stronach, ale nigdy nie unosi powiek. Niektórzy mówią, iż jest to zaklęta księżniczka, inni że to zwykła zmora, a jeszcze inni, że w ogóle jej nie ma. Jednak my opowiemy prawdziwą historię. Setki lat temu żyła kobieta o imieniu Aynika. Była najpiękniejszą dziewczyną w całej Anglii i choć wielu chciało ją poślubić, ona kochała tylko jednego. Była zakochana po prostu szaleńczo, a ponieważ ja kochać musiał prawie każdy nie związany z inną kobieta prawdziwą miłością, szybko pobrali się i urodziła się im mała córeczka. Minęło kilka lat, podczas których on przekonywał się coraz wyraźniej, że jednak nie darzy swej żony prawdziwym i stałym uczuciem. Zdradzał ją z inną kobietą. Gdy Aynika się o tym dowiedziała, wpadła w szał i zagroziła, że jeśli nie przestanie, zabije go. Mężczyzna ten był tchórzliwy z natury, ale sprytny. Zaproponował kobiecie, że przestanie, jeżeli ta zabije ich dziecko, był bowiem pewny, że nie stać jej na to. Ona jednak zrobiła to. Natychmiast po morderstwie pożałowała jednak, ale mogła zrobić już tylko jedno. Zamieniła się z córeczką ciałami za pomocą niezwykle trudnego eliksiru. Dziewczynka wyjechała za granicę, gdzie opiekowała się nią stara niania, a potem po osiągnięciu dojrzałości psychicznej rozpoczęła nowe życie. Aynika zaś przedziwnym zrządzeniem losu nie umarła, lecz uwięziona została w tej właśnie górze…
Hermiona prychnęła z pogardą:
- Głupia, kiczowata historyjka.
Ron uniósł z trudem głowę. Wczoraj czytali do drugiej w nocy i dzisiaj ledwo widział na oczy.
- Spróbuj pomyśleć…Jak znam Dumbledora, nie pokazał ci tych książek bez powodu.
- Mam się niby zamienić z Malfoyem ciałami?!
- Cóż, skoro takie są marzenia Weasleya…
Dziewczyna obróciła się tak energicznie, że włosy pofrunęły za nią w kształcie gęstej, brązowej i ( prawdę powiedziawszy ) mocno skołtunionej chmury.
- Malfoy! Kiedy wyszedłeś ze szpitalika?
Chłopak zamrugał energicznie.
- Skąd wiesz, że byłem w szpitaliku?
- J…ja…A ty…
Podniósł wysoko brwi.
- Czy tylko na tyle cię stać?
Zadziwiające, ale jego głos, choć prawdopodobnie sam o tym nie wiedział, zabrzmiał…ciepło?
- Nic ci się poważnego nie stało? – zapytała potulnie. Ten chłopak działał na nią pesząco. A raczej po prostu pozbawiał ją wiary we własną inteligencję. Wszyscy inni uważali ją za kogoś niemożliwie mądrego, a on widział w niej…człowieka. Szlamę, kogoś wartego pogardy, zdeptania, kogoś kogo można tylko nienawidzić, to prawda, ale…człowieka.
- Martwiłaś się o mnie? Jak miło – uśmiechnął się szeroko. Miał naprawdę niesamowite zdolności aktorskie. Zachowywał się, jakby rzeczywiście było mu miło i nie psuł tego nawet żaden złośliwy błysk w oczach. Zero ironii. Gdyby nie był tym, kim był, mogłaby dać się nabrać.
- Chciała się dowiedzieć, na ile poważne były twoje obrażenia i jak jej to policzą – warknął Ron.
- Co będą liczyć Granger za twoje obrażenia? – czarnoskóry chłopak cicho jak duch przeszedł koło półek i wychylił się zza ramienia Draco.
- A ty Zabini nie byłeś u mnie? – jego głos w jednej chwili z ciepłego i miłego zmienił się na zimny i oschły – wprost nie do poznania – Mogłem zginąć, ale cóż…ty nie przejąłeś się tym.
- Miałem ważne sprawy…ale ani na sekundę nie przestawałem myśleć o tobie.
- Naprawdę? Cóż…to wzruszające.
Obrócił się do Hermiony.
- Już takie towarzystwo jest lepsze od ciebie.
.........................................................................................................
Doprawdy godne pożałowania. Zabini był po prostu bezczelny. Jego ważne sprawy ograniczały się do tego, że mu się nie chciało. Tak samo jak Pansy. A ta bezczelna zgraja fanów Pottera zawsze siedziała bądź stała ( jeśli nie było już na czym siedzieć ) przy nim cierpliwie przynajmniej dopóki się nie obudził i nie uspokoił ich, że nic mu nie jest. Strach pomyśleć co by było, gdyby umierał. Być może sytuacja Dracona nie była tak tragiczna, jednak lubił czasem trochę podkoloryzować i poudawać, że jest bardziej nieszczęśliwy niż przeciętny szlachetnie urodzony chłopiec. W końcu on sam z pewnością nie martwiłby się specjalnie, gdyby coś stało się Blaisowi. Czy kiedykolwiek zrobili coś, co nie należałoby do stosunków między parą wzorowych przyjaciół? Byli tacy jak jego ojciec i Nott. Wspaniali. Wielkie nic, choć z pozoru coś.
always-in-love
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


5 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

wtorek, 20.listopada.2007, 20:16
Adres ukryty

Hej kochana :):*
No No No xD ...
Śliczne...
Podoba mi się, choć jeżeli Hermiona stanie przed Ministerstwem nie wiadomo jak to się skończy!
Jednak jestem dobrej myśli... Przecież... W końcu to opowiadanie o Hermi i Draco więc :PP Hehe nooo dobra ja tu już nie będe rozkminiać ;D
Historyjka z książki baaardzo mi się podobała!
Ale byłyby jaja jakby Mionka zamieniła się z Malfoy'em ciałami jak zasugerował jej Ron! Ha! Tego jeszcze nie było {lol2}
Jednakże...
Czekam na następną notkę :)):*

Pozdrawiam :*
Allysa :*

.mylog.plniedziela, 25.listopada.2007, 21:10
80.48.120.142

Witam :*  Za miłe słowa nie masz co dziękowac, ponieważ były szczere :) Co do nowej notki to już dawno ją przeczytałam, ale jakoś nie miałam nigdy czasu żeby skomentowac. Uważam, więc, ze jest bardzo ciekawa. Zastanawiam się jakie Hermiona poniesie konsekwencje. Wydaje mi się również, że Malfoy może cos nawkręcac, albo pozytywnego dla Hermiony, albo negatywnego. Zobaczymy :) No więc pozdrawiam serdecznie ;*

wtorek, 27.listopada.2007, 21:44
Adres ukryty

Hejka xD
Myślałam, ze pozbawisz mnie obaw...
A tu nie ma nowej notki!
:((
Cóż...
W takim razie zapraszam do mnie
Pozdrawiam :*
Allysa :*

poniedziałek, 3.grudnia.2007, 13:21
Adres ukryty

U mnie coś nowego :)
Serdecznie zapraszam :))

Pozdrawiam :*
Allysa :*

czwartek, 27.grudnia.2007, 17:09
Adres ukryty

"Tak czarująco okrutne. Tak wspaniale nieznośne. Ale ostatecznie było do przeżycia. I nigdy żaden Potter nie będzie o tym wiedział. Ani żadna Granger."
To było boskie. ^^
Ogólnie rzecz biorąc cała notka cholernie mi się podoba, nieziemskie przejście od tej bajki, która nawiasem również mrał^^, do spotkania Hermiony i Draco.
Jeden minus : za krótko!
Więcej, więcej, więcej!

U mnie piąta część, pozostawia wiele do życzenia, mimo wszystko zapraszam.



A B O U T M E



Fav me
Only me

Now I am: {akcja}

B O O K
Add || Look


There were people.

F R I E N D S
dodatki-hphermiona-draco-story

L I N K S


C L U B S


M E M O R I E S
2007
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (2)
grudzień (1)

2008
maj (1)



B U T T O N S
Wejdz i wybierz cos dla siebie!!

A B O U T L A Y

Lay & HTML made by Eris for dodatki-dla-kazdego, where you could find more.
Photos from many sites especially google.com and veritaserum.com
Brushes - I don't really know.
Idea - spent a lot of time in my computer and now is here.